Spałem jak dziecko zmęczone całodniową zabawą. Słońce już od jakiegoś czasu przedzierało się przez poranną mgłę, a ja spałem. Tak dobrze mi było w śpiworze, że dopiero poranne hałasy gdzieś w okolicy wałów obudziły mnie ... czytaj więcej
Pierwsza noc w namiocie. Budziłem się kilka razy, choć sam nie wiedziałem dlaczego. Być może ze względu na stres wynikający z tego co przede mną, być może przeszkadzał mi hałas dochodzący z kopalni znajdującej się w pobl... czytaj więcej
Intensywne przygotowania trwały już miesiąc przed spływem, więc kiedy nadszedł dzień wyjazdu byłem przekonany, że to wszystko mam już za sobą. Nic z tego - na sam koniec zostało jeszcze kilka spraw, które okazały się na ... czytaj więcej
23 czerwca roku bieżącego pomarańczowy kajak wpłynął na szerokie wody Morza Bałtyckiego. Po pokonaniu 981 kilometrów wyprawa "Kajakiem przez Polskę" zakończyła się pełnym sukcesem. Podczas trzynastu dni zmagałem się z wi... czytaj więcej
Zapraszam wszystkich do korzystania z kanałów informacyjnych jakie zostały przygotowane na czas wyprawy! W dziale relacja czekają na Was bieżące informacje na temat spływu. Możecie ... czytaj więcej
Pogoda w tym roku nas nie rozpieszcza. Jeszcze kilka miesięcy temu podczas zimy borykaliśmy się z intensywnymi opadami śniegu oraz mrozem, a teraz walczymy jak nie z deszczami i powodzią tak z upałami i plagą komarów. Do... czytaj więcej
Najwyższa już pora by zakończyć kompletowanie sprzętu, docieranie ekwipunku, ustawianie wszystkich elementów i finalizowanie kwestii logistycznych. Cały sprzęt zapakowany w ciasnych workach wodoszczelnych czeka na załadu... czytaj więcej
Mimo że przygotowałem się do spływu pod każdym względem, sama Wisła nie jest jeszcze gotowa na to, by przyjąć mój skromny kajak w swoje ramiona. Nie sądziłem, że Polskę może nawiedzić druga fala powodziowa, która spustos... czytaj więcej
Gdyby wczoraj rano ktoś obudził mnie i powiedział, że podczas jednego treningu na jeziorze przećwiczę więcej niż mógłbym się spodziewać, pewnie puknąłbym się w głowę i powiedział, że człowiek ów zwariował. Cóż takiego mo... czytaj więcej
Ostatnie wydarzenia w Polsce pokazały, że Wisła to nie tylko spokojna rzeka, którą mijamy na co dzień, ale także nieprzewidywalny żywioł, który potrafi objąć swoimi ramionami ogromne tereny. Dzika rzeka dosięgnęła cywili... czytaj więcej
Stało się. Rzeki wystąpiły z brzegów i zalały południową Polskę. Intensywne opady, które pojawiły się w zeszłym tygodniu spowodowały liczne podtopienia na Śląsku, Podkarpaciu i w Małopolsce. Wisła w Krakowie sięgnęła ... czytaj więcej
Wyjazd do Gdańska na Rajd Lotos, w którym brałem udział, był doskonałą okazją do przyjrzenia się Wiśle na północy kraju. Rzekę w Krakowie znam jako spokojną wodę, jednak dopiero w Tczewie przekonałem się jak jest ona ... czytaj więcej
Do drugiego dnia treningu podchodziłem z delikatną obawą. Nie byłem pewien czy uda mi się wreszcie opanować to, czego nauczyłem się dnia pierwszego. Analizowałem filmy, poradniki, zdjęcia. Wiedziałem co robię źle, jednak... czytaj więcej
Mając na uwadze nieustający upływ czasu nadeszła wreszcie pora treningów kajakiem. Postanowiłem zabrać się od razu za ćwiczenie eskimoski, by mieć praktykę w razie niespodziewanych sytuacji na Wiśle. Aby móc ćwiczyć tą ... czytaj więcej
Do czerwcowej wyprawy zostało już tylko 40 dni. Na bieżąco opisuję przygotowania, ale co będzie, gdy wsiądę już do kajaka? Czy strona nie będzie aktualizowana? Absolutnie nie. Już teraz mogę oficjalnie powiedzieć, że ... czytaj więcej
Do spływu zostało już około dwóch miesięcy. Tyle też czasu upłynęło od uruchomienia mojego dziennika. Można powiedzieć, że jestem na półmetku w drodze po przygodę. Choć wcześniej narzekałem na powolny upływ czasu to ... czytaj więcej
Nadszedł wreszcie czas realizacji planów. Mając pełne wyobrażenie mojego przyszłego kajaka postanowiłem udać się do Warszawy, gdzie znajduje się sklep
kajakarski Nurt czytaj więcej
Cieszę się z mojej wyprawy jak dziecko, które właśnie weszło do parku rozrywki. Tutaj
zjeżdżalnia, tam wagoniki, jeszcze dalej dmuchany zamek. Wszystko piękne i kolorowe czeka na
dzieci, które rozpoczną zabawę. ... czytaj więcej
Zimowa Ekspedycja Wisła ruszyła. W sobotni poranek Marek Kamiński wystartował kajakiem z Oświęcimia pokonując swoje pierwsze kilometry rzeki. Dzień wcześniej przeprowadził rekonesans i dowiedział się, że dwie spośród ... czytaj więcej
Jakiś czas temu przez moją stronę skontaktował się ze mną Pan Piotr, który prowadzi sklep ze sprzętem kajakowym z samymi kajakami włącznie. Zasugerował bym dokładnie przemyślał kwestię zakupu kajaka. Jako całkowity ... czytaj więcej
W niedzielne popołudnie postanowiłem zabrać się za określenie konkretnego harmonogramu mojego czerwcowego spływu. Jak wiadomo dobry plan to podstawa, więc stwierdziłem, że przygotować się muszę na każdą ewentualność. ... czytaj więcej
Krakowski Klub Podróżników Śródziemie skupia w swoich szeregach sympatyków wszelakiej aktywności podróżniczej. Mogłem się o tym przekonać między innymi na
spotkaniu z Markiem Kamińskim, na które przyszła spora ilość ... czytaj więcej
Na przełomie sierpnia i września 2009 roku odbył się już taki projekt. Grupa, w której skład weszli podróżnicy oraz młodzież, przepłynęła Wisłę od źródeł do ujścia. Zajęło im to dokładnie miesiąc. Głównym założeniem ... czytaj więcej
Po długich poszukiwaniach sponsora, przeszukiwaniu zasobów internetu i rozsyłaniu ofert wreszcie mogę jasno powiedzieć - spływ odbędzie się na pewno. Nie ma już najmniejszych
przeszkód, by wyruszyć w tą pełną przygód ... czytaj więcej
Pierwszą czynnością, którą zrobiłem planując wyprawę po Wiśle, było dokładne przestudiowanie mapy. Korzystając z dobrodziejstw elektronicznych publikacji otworzyłem przeglądarkę, w której po chwili pojawiły się kontury ... czytaj więcej
Wisła. Jej źródła zaczynają się na południowo-zachodnim stoku Baraniej Góry. Tu wypływają wąską stróżką dwa malutkie potoki - Czarna i Biała Wisełka. Dociekliwym wyjaśnię, że nazwy te pochodzą od ich nurtu - Biała przybr... czytaj więcej
Zapytacie skąd wziął się pomysł przepłynięcia Wisły od jej źródeł aż po ujście? Prawdę powiedziawszy chyba przez przypadek. A może trochę przez pewien sen?
Przesądny nigdy nie byłem. Nie wierzę zatem w... czytaj więcej
Nie jestem pierwszy. Nie jestem pewnie także ostatni, a jednak chcę spróbować. Chcę sprawdzić się po raz kolejny w trudnych warunkach. Postawiłem sobie cel, który zamierzam osiągnąć w czerwcu tego roku. Będzie to zapewne... czytaj więcej
Do drugiego dnia treningu podchodziłem z delikatną obawą. Nie byłem pewien czy uda mi się wreszcie opanować to, czego nauczyłem się dnia pierwszego. Analizowałem filmy, poradniki, zdjęcia. Wiedziałem co robię źle, jednak nie potrafiłem tego naprawić. Jednym słowem dzień pierwszy troszkę wyprostował moje ambitne plany.
Szedłem więc na drugi trening jak skazaniec. Po pierwszym dniu obolałe kolana dawały o sobie znać równie mocno jak pięty, które zdarłem do krwi. Deszcz lał jak z cebra, a ja nadal rozmyślałem nad techniką. Na basen LePremier (www.lepremier.pl) dotarłem o 11. Przywitały mnie rozpromienione, sympatyczne twarze i w duchu pomyślałem, że jednak nie będzie tak źle. Pozytywne nastawienie całej obsługi basenu utwierdziło mnie w przekonaniu, że ludzie ci chcą mi pomóc, a jednocześnie kibicują całej wyprawie. Szybko więc poszedłem do szatni by po chwili zobaczyć znany z dnia wczorajszego basen.
Zaczęliśmy od krótkiej rozgrzewki. Przepłynąłem parę razy całą długość basenu, zanurkowałem też kilka razy i przyzwyczaiłem się do oglądania dna zbiornika. W końcu tego dnia miałem podziwiać basen od zupełnie innej strony. Chwila relaksu przed ciężkim, jak się później okazało, wysiłkiem.
Naukę rozpoczęliśmy od ćwiczeń na brzegu - kilka ruchów na sucho, omówienie podstaw poruszania się i kilka cennych uwag ze strony Piotra. Przypomniałem sobie to, co trenowaliśmy wczoraj. Wkrótce oboje wylądowaliśmy na wodzie, każdy w swoim kajaku. Tutaj Piotr pokazał sztukę panowania nad kajakiem wykonując przeróżne ewolucje, a nawet eskimoskę bez zanurzenia głowy w wodzie. Prosta sprawa, a ja nie potrafię odwrócić się na powierzchnię.
Pierwsze ćwiczenia z wiosłem nie przyniosły rezultatu. Nie potrafiłem skoordynować ruchów i w zasadzie kajak nawet nie drgnął. Jeszcze kilka razy próbowałem miotać się pod wodą, ale wisiałem tylko głową w dół podczas gdy dawno powinienem być już na powierzchni. Przeszliśmy zatem do treningu za pomocą deski. Dzień wcześnie to też mi nie wychodziło, więc trochę niepewnie chwyciłem kawałek twardej pianki i zanurkowałem. O dziwo, było trochę lepiej. Na chwilę pojawiłem się nad taflą wody, ale już po chwili byłem w dobrze już znanej pozycji pod wodą.
Zachęcony lepszymi rezultatami powiedziałem do Piotra, że nie wyjdę stąd dopóki nie uda mi się odwrócić. Cóż z tego, skoro dalej męczyłem się nie mogąc postawić kajaka do jego właściwej pozycji eksploatacyjnej. Trenowałem już dobre 1,5 godziny i dalej nic. W końcu oboje zrobiliśmy sobie krótką przerwę.
Siedząc na brzegu basenu odpoczywałem po wyczerpujących ćwiczeniach. Czułem już zmęczenie i prawdę mówiąc miałem dość pływania. Nie przypuszczałem, że będzie mnie to kosztowało aż tyle sił, ale biorąc pod uwagę lepsze wyniki w stosunku do dnia poprzedniego byłem trochę bardziej zadowolony. Ból wynikający z obitych kolan i otartych stóp nie był również motywujący, a tego dnia uderzyłem się także w łokieć.
Wreszcie wsiadłem do kajaka by po raz ostatni spróbować wyćwiczyć odpowiednie ruchy. Szybko wylądowałem głową w dół, zrobiłem trenowany ruch deską i... znalazłem się na powierzchni. Zdziwiłem się nie tylko ja, ale także fotograf z całą obsługą basenu. Wreszcie udało mi się zrobić pierwszą eskimoskę! Co prawda nie przy pomocy wiosła, ale też się liczy! Spróbowałem kolejny raz, potem kolejny i jeszcze jeden. Za każdym razem udawało się wrócić do pozycji wyjściowej!
Ćwiczenia zakończyłem w dobrym nastroju, a wcześniejsze obawy ustąpiły radości z postępów. Biorąc pod uwagę poprzedni dzień zrobiłem duży krok w kierunku panowania nad kajakiem. Pozytywnie podchodzę jednak do dalszych treningów, bo chcę nauczyć się jak najwięcej.
Po wszystkim wynieśliśmy kajak z hali basenowej i ustawiliśmy przed wejściem. Ludzie mijający moją jednostkę pływającą wyraźnie byli zainteresowani sprzętem. Nie często przecież zdarza się, że pięciometrowy kajak stoi w Centrum Sportu i Rekreacji LePremier. Wymieniliśmy jeszcze kilka zdań i uwag na temat spływu po czym zapakowaliśmy kajak do busa firmy Dom-Term (www.dom-term.pl) i wróciliśmy do domu.
Z tego miejsca chcę bardzo gorąco podziękować całej obsłudze basenu, Pani Beacie oraz mojemu trenerowi Piotrowi za profesjonalne podejście do tematu. Wasza pomoc okazała się niezbędną, a cegiełka dołożona do tej wyprawy na pewno bardzo mi pomoże. Dziękuję również drugiemu Piotrowi, który pomógł w transporcie kajaka swoim firmowym samochodem.
Dziś jest sobota, dzień po dwudniowych ćwiczeniach. Wstałem obolały. Na łokciu siniak, kolana bolą jeszcze bardziej a otarte stopy dają znać o sobie. Odkryłem także nieznane dotąd mięśnie mojego ciała, które teraz bolą ujawniając swoją obecność. Każdy ruch przypomina mi, że jeszcze wczoraj ciężko trenowałem. Nic to jednak, bo cały ból ustępuje satysfakcji z wyników treningu, choć wiele jeszcze pracy przede mną.
kuba | wieliczka | 9.05.2010 | 11:40 Michal trening czyni mistrza. Trzymam kciuki i wierze ze dasz rade i uda Ci sie doplynac do Gdanska calemu i zdrowemu:)
Sebastian | Brzeźnica | 12.05.2010 | 16:39 Miałem okazję płynąć Wisłą (od okolic Oświęcimia do samego morza) tyle, że nie kajakiem a tratwą. Najpiękniejszy odcinek Wisły to od Krakowa do Warszawy. Łachy piachu, rzeka rozlana, prawdziwa królowa polskich rzek. Polecam również inne rzeki do spływów. Ja osobiście zachwycony byłem Wartą w jej górnym biegu oraz Pilicą, zresztą każda ma coś w sobie wyjątkowego (do tej pory z ojcem przepłynęliśmy już siedem rzek). Pozdrawiam i czymam kciuki